15 sty 2017

#140 W poszukiwaniu spokoju...



Długa kąpiel, świeczki, herbata, a w tle ulubiona muzyka...takiego wieczoru potrzebowałam. Ten tydzień był dla mnie naprawdę męczący i po powrocie ze szkoły, byłam totalnie bez życia i energii. Niesamowicie cieszę się na tegoroczne ferie. Może nie będę robiła nic nadzwyczajnego, ale czeka mnie kilka spotkań, odrobina nauki, a resztę czasu przeznaczam na odpoczynek dla siebie i mojej głowy. Znalezienie w życiu balansu i takiego wewnętrznego spokoju to niełatwe wyzwanie, ale ja się go podejmuję właśnie teraz. Przez długi czas odwlekałam to w czasie, a teraz czuję, że jest to dobry moment, aby się tego podjąć. Życie w ciągłym niepokoju, zamartwianie się nie pomaga w niczym, a tym bardziej w odzyskaniu zdrowia. Niestety nie zdajemy sobie sprawy, że wszystko zaczyna się w głowie i to ona może być przyczyną naszych problemów.


6 sty 2017

#139 Buraczane pancakes!

Hej!



Witam was po raz pierwszy w nowym roku. Mam nadzieję, że mieliście udanego sylwestra, bo mi ten dzień na pewno zostanie na długo w pamięci. 
Jeśli śledzicie mojego Instagrama, to pewnie przeczytaliście, że otrzymałam wyniki testów na nietolerancje pokarmowe, które nie ukrywam, zaskoczyły mnie. Nie podejrzewałam, że najwięcej problemu siedzi w glutenie. Spodziewałam się nietolerancji na mleko, które również się potwierdziło, ale nigdy nie powiedziałabym nic o glutenie. Orzechy również wykazały podwyższony wskaźnik, co bardzo mnie zasmuciło, bo masło orzechowe jadłam codziennie. W związku z tym od jakiegoś czasu totalnie zmieniłam swój jadłospis. Wiele rzeczy poszło w odstawkę, wszelkie dania na mieście odpadają i niestety wpadłam w lekką monotonię. Postanowiłam zacząć więcej gotować, próbować nowych przepisów i zagłębić się w kuchnię wegańską, która bardzo sprzyja mojemu stylowi odżywiania. Mam nadzieję, że właśnie dzięki tym ograniczeniom, rozwinę swoje kulinarne horyzonty :) 
Wiem, że dość dużo gadam o jedzeniu, ale niestety znacznie trapi mnie ostatnio ten temat. Od czasu "wyjścia" z zaburzeń odżywiania stoję w miejscu, pomimo, że jeszcze wiele rzeczy chciałabym zmienić i jak najbardziej wyzwolić się z tego problemu. Nie do końca wiem, jak się za to wszystko zabrać, bo są to z pozoru błahostki, ale dla osoby po takich przejściach, nie małe górki. Jestem świadoma tego, że jeśli ja nic z tym nie zrobię, to nie ruszę się nigdy. Tego, co siedzi w mojej głowie nie wyciągnie nikt i muszę w końcu przełamać swój lęk. Nie chcę, żeby jedzenie było moim problemem do końca życia. 

Po stworzeniu tego przepisu na buraczane pancakes, jadłam je chyba codziennie. Nie sądziłam, że to warzywo tak idealnie nadaję się do słodkich potraw. Jeśli nigdy nie próbowaliście wykorzystać buraka w ten sposób, to naprawdę zachęcam to zrobić. 

30 gru 2016

#138 W nowym roku...

Hej !


Już jutro pożegnamy rok 2016. Dokładnie 365 dni temu pisałam posta z postanowieniami. Jeśli macie ochotę, możecie się do niego wrócić. Jeszcze jakiś czas temu miałam zamiar zrobić wielkie podsumowanie, pokazać, które cele udało mi się zrealizować, ale teraz wcale tego nie uczynię. Trochę inaczej zaczęłam patrzeć na to wszystko. 

16 gru 2016

#136 Tofucznica z cukinią i pieczarkami!

Cześć !


 Mam wrażenie ostatnio, jakby wszystkie zegary przyspieszyły. 13 grudnia wybiły mi 16 urodziny. Czy coś to zmienia w  moim życiu? Raczej nie, ale miło mi się wspomina, jak dużo osiągnęłam przez ostatni rok. Mentalnie jestem kompletnie inną osobą, wzbogaconą o wiele nowych doświadczeń i wydaje mi się, że lepszym człowiekiem. Nie mogę czasem pojąć, jak w tak krótkim czasie zmieniło się wszystko. Nie zostaje mi już nic, jak mieć nadzieję, że kolejny rok mojego życia będzie równie dobry. 

Niestety decyzje i diagnozy lekarzy nie zaskoczyły mnie. W lutym wizyta w szpitalu i kolejne badania. Po chwilowym załamaniu doszłam już do siebie i nie mam zamiaru siedzieć w miejscu i czekać. Wiem, że nie mam na to, co jest większego wpływu, ale chcę zrobić to, co mogę, aby sobie pomóc. Właśnie dlatego eliminuję nabiał ze swojego jadłospisu na najbliższy czas. Nie mam pojęcia czy coś to da, ale spróbować nie zaszkodzi. Dzisiaj drugi dzień tego eksperymentu i nie ukrywam, że jest mi ciężko, bo jestem osobą, kochającą wszelkiego rodzaju twarogi, sery i jogurty, ale myślę, że dla zdrowia warto się poświęcić. Trochę obawiam się jak to będzie z jedzeniem na mieście czy na rożnych imprezach, ale przecież tyle ludzi musi się z tym zmagać, to ja też jakoś sobie poradzę.

Święta coraz bliżej, a razem z tym troszkę wolnego czasu. Szczerze mówiąc, uwielbiam ten czas. Jest okazja, żeby spędzić czas z najważniejszymi osobami w miłej atmosferze. Dla mnie jest to też moment na wspomnienia, drobne refleksje. Taka już jestem, lubię myśleć, choć czasem robię to zbyt często. Siadam z kubkiem herbaty i otulona kocykiem cofam się do pewnych chwil z przeszłości. Uśmiecham się, przypominając sobie niektóre sytuacje, osoby, ale nierzadko pojawiają się łzy, myśląc o tych, których nie mogę już przytulić, a tak wiele dla mnie znaczyli. Są to jednak łzy radości, bo wiem, że ten ktoś jest przy mnie, wspiera i czuwa nade mną. Zastanawia mnie, dlaczego ludzie tak istotni, tak szybko odchodzą, ale o tym kiedy indziej. 

Dzisiaj mam dla was alternatywę dla zwykłej jajecznicy, czyli tofucznicę. Jeśli jeszcze nie spotkaliście się z tą nazwą, to jest to po prostu pokruszone tofu z dodatkami, które ma przypominać nieco tradycyjne danie z jajek. Pokażę wam moją ulubioną, nieco mniej standardową wersję tej potrawy. 

9 gru 2016

#135 Uwierz w siebie!

Cześć !


Podporządkowywanie się innym, strach przed rozwijaniem swoich pasji, brak własnego zdania, wstyd przed byciem sobą, przejmowanie się opinią innych...znasz to? Taka właśnie byłam. Jeszcze do niedawna przypominałam małego, smutnego ptaszka, który bał się rozwinąć skrzydła. W pewnym momencie powiedziałam sobie KONIEC! Koniec z udawaniem, strachem i staniem w miejscu. Postanowiłam stać się osobą pewną siebie.

2 gru 2016

#134 Marchewkowe powitanie grudnia!

Hej !



Nie mogę uwierzyć, że już mamy grudzień. Za trzy tygodnie święta, za dwa wystawianie ocen, a już za kilka dni Mikołajki. Nie wiem czy cieszyć się z tego, że czas tak szybko płynie. Ani się nie obejrzymy, a będą ferie, potem wakacje i kolejne święta. A co do grudnia, to jest to ostatni miesiąc roku, więc jeśli jeszcze zostały wam do zrealizowania jakieś postanowienia na rok 2016, to macie okazję zrobić to teraz. 
Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że ten tydzień się skończył. Mam nadzieję, że dzisiejsza kartkówka z polskiego była zakończeniem maratonu przed wystawianiem ocen. W kolejnych dniach czeka mnie kilka wyjazdów szkolnych, a także wizyty u lekarzy, więc lekcji będzie niewiele, choć niestety stres i nerwy towarzyszyć mi będą cały czas. Choćbym chciała, to nie potrafię przestać się martwić. Przeraża mnie wizja kolejnych odwiedzin na oddziale szpitalnym, kolejnych nieprzyjemnych badań i sama diagnoza. Tak bardzo chciałabym, żeby te wszystkie problemy znikły, żebym mogła w końcu przestać zamartwiać się zdrowiem. Mam nadzieję, że taki moment kiedyś nastąpi, ale widzę, że powoli ją tracę. Wiem, nie można się poddawać, ale naprawdę zaczyna mnie już to wszystko męczyć. 

Kończę już tą przygnębiającą wypowiedź, a przechodzę do rzeczy. Na powitanie miesiąca grudnia - przepis na marchewkowo-kokosowy omlet, który w smaku i konsystencji przypomina nieco marchewkowe ciasto. Przepis jest bardzo prosty, bo polega na wymieszaniu składników i usmażeniu placka, a powstaje z tego pyszne śniadanie, kolacja czy inny posiłek. 

26 lis 2016

#133 Ricottowo-dyniowe gofry i trochę o byciu sobą...!

Cześć!



Całe życie zastanawiałam się czy ja nie jestem jakaś dziwna. Nie pasowałam do większości mojego otoczenia. Nie lubię chodzić na imprezy, gdzie zazwyczaj alkohol opanowuje wszystkich. Zamiast idiotycznej komedii wolę obejrzeć jakiś film z przekazem, o normalnych ludzkich problemach, ciężkich tematach. Nienawidzę malować paznokci, w makijaż oczu też za bardzo się nie bawię. Nienawidzę nosić torebki do szkoły, gdy książki ważą tonę. Nigdy nie wzdychałam do aktorów czy piosenkarzy i wygłaszałam światu jacy oni są cudowni. Nie zachwycam się Bubble Tea, kawami ze Starbucksa albo innymi dziwnymi wynalazkami. Nie widzę nic szczególnego w Iphonach, większości ciuchów z popularnych sklepów. Nie jest moim hobby bezcelowe włóczenie się po wszystkich sklepach centrum handlowego, zakupy mają być jak najszybsze i konkretne. Można by tych faktów wymieniać i wymieniać, ale chcę przekazać wam coś ważnego. Już nie raz próbowałam dostosować się do ludzi, aby mieć wspólne tematy, móc razem wychodzić, ale wiecie co? Przyrzekłam sobie, że już więcej tego nie zrobię. Nie będę udawała kogoś kim nie jestem, tylko dla zdobycia towarzystwa. Może mam nietypowy charakter, zainteresowania, ale właśnie taka czuję się ze sobą dobrze. I każdemu, kto ma podobny problem i martwi się brakiem rozumiejącej go osoby, będę mówić to samo - ona się w końcu kiedyś znajdzie! Tylko za nic w świecie nie ukrywajcie swojej osobowości, nawet jeśli nie wpasowuje się ona w typowe zachowania. Po co być takim samym jak reszta świata? Lepiej być dziwnym sobą niż podróbą kogoś innego. 
Dajcie mi znać, czy ktoś byłby zainteresowany całym postem na temat bycia sobą, jak nie wstydzić się swojej osoby, Chętnie coś takiego napiszę, ze względu na to, że mam z tym pewne doświadczenia. 

A dzisiaj znów dyniowo, bo zauważyłam, że coraz ciężej dostać ją w sklepach. 

18 lis 2016

#132 Dyniowe leniwe i jesienne przemyślenia...!

Hej !



To chyba ta jesienna aura sprawia, że mam w głowie taki natłok myśli. Rozmyślam o przeszłości, przyszłości, teraźniejszości i tworzy się z tego prawdziwy chaos. Stwierdziłam w końcu, że muszę sobie wszystko poukładać i zaczęłam od tematu, którego treść przytoczę wam z Instagrama, bo tam zdążyłam już zamieścić trochę swoich refleksji, a wydaje mi się, że teksty pisane w chwili przeżywania emocji są bardziej prawdziwe i szczere. 

12 lis 2016

#131 Gdy wszystko wydaje się nie mieć sensu, czyli kolejna historia...

Cześć !



Smutek. zniechęcenie, brak sił...takie uczucia dotykają każdego z nas. Nic w tym złego jeśli przyjdą na chwilę i zaraz odejdą, ale jeśli nie przestają męczyć? Z każdym dniem czujemy się gorzej, jesteśmy coraz bardziej przygnębieni. Nie mamy chęci wstawać z łóżka i wszystko wydaje się być bez sensu. Stany depresyjne pojawiły się u mnie w trakcie zaburzeń odżywiania. Z poprzedniego wpisu mogliście poznać moją historię związaną właśnie z tą drugą chorobą, a dzisiaj chciałabym podzielić się z wami kolejnym, dość trudnym problemem z jakim się zmagałam.