15 sty 2017

#140 W poszukiwaniu spokoju...



Długa kąpiel, świeczki, herbata, a w tle ulubiona muzyka...takiego wieczoru potrzebowałam. Ten tydzień był dla mnie naprawdę męczący i po powrocie ze szkoły, byłam totalnie bez życia i energii. Niesamowicie cieszę się na tegoroczne ferie. Może nie będę robiła nic nadzwyczajnego, ale czeka mnie kilka spotkań, odrobina nauki, a resztę czasu przeznaczam na odpoczynek dla siebie i mojej głowy. Znalezienie w życiu balansu i takiego wewnętrznego spokoju to niełatwe wyzwanie, ale ja się go podejmuję właśnie teraz. Przez długi czas odwlekałam to w czasie, a teraz czuję, że jest to dobry moment, aby się tego podjąć. Życie w ciągłym niepokoju, zamartwianie się nie pomaga w niczym, a tym bardziej w odzyskaniu zdrowia. Niestety nie zdajemy sobie sprawy, że wszystko zaczyna się w głowie i to ona może być przyczyną naszych problemów.



Ciało i umysł to zależne od siebie elementy, które tworzą jedną całość. Jeśli któryś zaczyna źle funkcjonować, sypie się też drugi, więc automatycznie jeśli przywracamy go do porządku, poprawia się działanie całości. Gdy czujemy strach, ból, radość, nasze ciało również reaguje. Dlatego tak ważne jest odnalezienie równowagi.

Na początku warto zadać sobie kilka pytań. Czy żyje tak, jak chcę? Czy postępuję zgodnie ze swoimi przekonaniami? Robię coś dla własnego szczęścia czy tylko aby zadowolić innych? Czy moje działanie nie wpływa szkodliwie na mnie samego? Czy to, co uważam za słuszne na pewno takie jest? 


Szukając odpowiedzi możemy zobaczyć to, że jesteśmy zadowoleni z własnego życia lub zorientować, że chyba coś jest nie tak. Często przez narzucane normy lub błędy, które popełniliśmy w przeszłości tracimy zdolność do słuchania siebie. Żyjąc w biegu, ciągłej presji, stresie i problemach, przestajemy słyszeć sygnały, które daje nam nasze ciało i umysł. Nie dajemy mu tego, czego potrzebuje i jest to po prostu kłótnia z samym sobą. 
To prowadzi do tego, że nie czerpiemy radości z niczego, zaniedbujemy to, co dla nas ważne i skupiamy się na tym, co nie powinno być dla nas tak znaczące. Tracimy chęci, siły i ochotę. 

Według mnie nie ma jednej słusznej recepty na osiągnięcie tego wewnętrznego spokoju. Każdy może odnaleźć go w zupełnie inny sposób. Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, co jest dla nas faktycznie dobre, a nie naszym zdaniem. I nie chodzi tu o rzeczy dla nas wygodne, bo nie raz wprowadzenie ich w życie będzie wymagać wyjścia z własnej strefy komfortu. Istotne jest próbowanie różnych metod, nawet tych, które wydają się nam bezsensowne, bo może akurat okaże się, że jest to dokładnie to, czego szukamy. Kluczem jest też zerwanie ze schematami, złymi nawykami i wsłuchanie się w samego siebie. Nasze ciało dokładnie wie, czego potrzebuje, ale my musimy nauczyć odbierać jego sygnały. 
Nie zapominajmy również o akceptowaniu, szanowaniu i byciu dla siebie wyrozumiałym. Nie jesteśmy robotami, mamy pewne ograniczenia i jeśli czujemy, że potrzebujemy odpoczynku, to właśnie to powinniśmy sobie zapewnić. Nikt też nie jest idealny, wszyscy mamy wady, które należy zaakceptować. Zamartwianie się nimi nic dobrego nam nie przyniesie, a tylko spowoduje, że nie będziemy umieli dostrzec w sobie nic dobrego. 
Pomocne może być też ograniczenie stresu. Jest to jeden z głównych czynników, który powoduje u mnie niepokój i zmęczenie psychiczne. To uczucie doświadczane zbyt często i zbyt mocno potrafi naprawdę wypalać człowieka od środka.Walka z nim wydaje mi się nigdy niekończącą, ale wierzę, że dojdę do momentu, gdy to ja przejmę nad nim kontrolę. 
Warto również stworzyć sobie własną hierarchię, ustalić, co jest dla nas najważniejsze, co uważamy za priorytety w życiu. Nie ma to być odzwierciedlenie naszego obecnego postępowania, a tego, jak uważamy i jakbyśmy chcieli, aby było. Ja dzięki temu uświadomiłam sobie, że bardzo zaniedbuję to, co umieściłam na samej górze i chcę to zmienić. 

Może się niektórym wydawać, po co tak walczyć o uzyskanie tego spokoju ? Ja uważam, że naprawdę warto. Dzięki temu jesteśmy szczęśliwi, nie martwimy się tym, co nieistotne, żyjemy w zgodzie ze sobą, potrafimy czerpać radość z codzienności. Jednak najważniejsze jest zdrowie fizyczne, które w końcu przestaje być niszczone. Mamy siłę do spełniania marzeń, rozwijania siebie, spędzania czasu z tymi, których kochamy. Możemy w końcu bez przeszkód skupić się na tym, na czym nam najbardziej zależy. Po prostu zaczynamy żyć życiem. 


Emka



2 komentarze:

  1. Jedynie holistyczne podejście do człowieka, gdzie nierozerwalnie traktuje się umysł i ciało, gwarantuje 100% skuteczność. Nie da się leczyć jednego, bez drugiego. Osobiście od nowego roku też podjąłem pracę nad tym.... Powodzenia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo mądrych rzeczy napisałaś ;)
    Dla mnie poprzedni tydzień także był męczący i pod koniec czułam, jakby cała siła ze mnie uszła, więc doskonale Cię rozumiem ;)

    OdpowiedzUsuń